Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manipulacje dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manipulacje dziecka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lutego 2013

Histeria w markecie

Jakiś czas temu obiecałam przedstawić proponowaną przeze mnie reakcję na histerię dziecka w supermarkecie. Miało to być za tydzień, ale ponieważ wpis Dziecko wymusza wywołał dyskusję, to ten nieco się opóźnił. Przepraszam.

Ja poradziłabym mamie, aby spokojnie poczekała, aż dziecko się wypłacze leżąc na podłodze marketu. Stałabym w takiej odległości od dziecka, żeby mnie widziało. Nie chciałabym zniknąć mu z oczu, gdyż to mogłoby wzbudzić w nim  lęk. Niektóre mamy chcąc ukarać dziecko, że robi taką scenę i kompromituje ją jako matkę, zostawiają je i znikają. Dziecko przerażone szuka mamy i zapomina z jakiego powodu płakało. To nie modyfikuje jednak jego strategii procesu wymuszania, tylko przekierowuje uwagę dziecka na inny obszar – lęk. Przy następnych zakupach zrobi to samo, czyli będzie starało się wymusić kolejną zabawkę. Mama karząc dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak naprawdę karze siebie, gdyż dziecko nie rozumie związku „pozostawienia go z wymuszaniem” tylko z płaczem. Kiedy zaś bierze je na ręce wierzgające nogami, to uczy je, że jak płacze dostaje nagrodę w postaci wzięcia na ręce.

Powracając do reakcji mamy możemy zapytać, co to znaczy: mama stoi spokojnie. To znaczy bez krzyku, bez uśmiechania się do dziecka, bez komentarzy w jego stronę, jakie jest niegrzeczne. Chodzi o neutralną postawę, która nie jest ani oceniająca, ani krytykująca, ani zawstydzająca (Taki duży i płacze, mazgaj…), ani też nagradzająca, np. uśmiech czy przytulenie, bo dziecko płacze. Wymaga to wytrzymania wzroku wszystkich osób, które patrzą i oceniają zarówno mamę,  jak i dziecko. Trudno, naważyłyśmy sobie piwa, teraz trzeba je wypić. Nie jest to oczywiście kara dla mam, czy forma zapłaty za błędy, tylko jedyne możliwe zachowanie, którego celem jest wygaszenie zachowania dziecka. Dziecko musi być pewne, że pod żadnym pozorem mu nie ulegniemy, gdyby nawet płakało do wieczora. To może być bardzo trudne dla mamy, gdyż ten czas oczekiwania, aż dziecko przestanie płakać, może się dłużyć w nieskończoność. Kiedy wreszcie przestanie płakać i uspokoi się, trzeba do niego podejść, zapytać, czy możemy już iść i spokojnie odejść, jak gdyby nic się wydarzyło. Nie wolno brać dziecka na ręce (to działa jak nagroda), przytulać, pocieszać, praktycznie im mniej reakcji tym lepiej. Celem jest wygaszenie, jak mówiłam skojarzenia: wymuszenie-płacz bez nagrody w postaci zakupu zabawki. Nie wolno też wracać do tego w domu z wymówkami, jak to dziecko się niegrzecznie zachowało. Po prostu nie ma ocen, krytyki, wpędzania dziecka w poczucie winy. KIEDY EMOCJE OPADNĄ u rodzica i u dziecka można je zapytać: co się stało, że tak bardzo zależało mu na tej zabawce? Czym ta zabawka wyróżnia się w stosunku do tych, które już ma, dlaczego jest dla dziecka ważna... Jeśli dziecko samo zapyta o sprawę sceny z marketu, można odpowiedzieć zgodnie z prawdą, dlaczego nie dostało zabawki, np: Chcę rozmawiać z tobą o zakupie zabawki i sama decydować czy ją kupię. Jeśli płaczem chcesz mnie zmusić do zakupu, to nie kupię Ci zabawki. Taką strategią i konsekwencją trzeba będzie się wykazać tyle razy, ile razy dziecko będzie robiło taką scenę. Kiedy jego „gra” przestanie być skuteczna, przestanie w nią grać. Może to jednak potrwać dopóty, dopóki  będzie działać bodziec: sklep-zabawka, reakcja rodziców-nagroda: kupienie zabawki.

Omówiłam temat wymuszania i różnych zachowań, kiedy dziecko coś stara się uzyskać wywierając presję na rodziców. Przykład z marketem jest bardzo skrajnym zachowaniem i warto wcześniej wykrywać symptomu wymuszania, aby wygaszać ten rodzaj reakcji u dzieci. Już wiecie drodzy rodzice, że asertywna postawa jest tu koniecznym narzędziem radzenia sobie w takiej sytuacji.

Zapraszam do poznania naszej oferty warsztatów dla rodziców.
Jeżeli potrzebujesz indywidualnej konsultacji, skontaktuj się ze mną e-mailowo.

środa, 6 lutego 2013

Dyskusja wokół DZIECKO WYMUSZA (3)

Pod moim wpisem zatytułowanym Dziecko wymusza pojawiło się kilka niezwykle ważnych komentarzy. Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj dalszy ciąg komentarzy do tych komentarzy :-)

image

Witam Panią Pani Moniko,

Pani Moniko, oczywiście, SĄ TO POTRZEBY DZIECKA. Nigdzie nie twierdzę, że nie. Mało tego, w swoich postach staram się uświadamiać rodzicom i opiekunom rolę zaspokajania potrzeb dziecka w kształtowaniu jego osobowości.

Jednocześnie zwracam uwagę na to, jak są one zaspokajane i jakie mogą być zgubne skutki tego, jeśli jest to robione w niewłaściwy sposób. Tu jest cała masa błędów rodziców, o których piszę w postach.

Oczywiście zgadzam się też, że Kiedy dzieci płaczą to dlatego, że chcą o czymś powiedzieć. Płacz to też język.

Jeśli chodzi o ostatnie zdanie Pani komentarza, to swój punkt widzenia na tę sprawę przedstawiłam we wczorajszym wpisie, więc nie będę się powtarzać.

Podkreślę jednak jeszcze raz: jak najbardziej jestem za miłością, reagowaniem na potrzeby dziecka, budowaniem więzi emocjonalnej i za intuicją, bardzo ważną sprawą w odbiorze potrzeb dziecka. Wiem również, że to, jak się dziecko zachowuje jest funkcją wychowania, w którym główną sprawą jest zaspokajanie potrzeb dziecka i budowanie z nim więzi emocjonalnej (bardzo ładnie pisze o tym Rosenberg). Nie wystarczy jednak powiedzieć: mamy zaspokajajcie potrzeby swoich dzieci i wszystko będzie dobrze. Trzeba też je uczyć, jakie to są potrzeby i jak to robić, bo dla wielu mam to wcale nie jest takie oczywiste. Ja, niestety, bardzo często pracuję już z dorosłymi dziećmi, które cierpią, bo ich potrzeby nie zostały w dzieciństwie zaspokojone. Zapewniam Panią, że zdaję sobie sprawę z ważności potrzeb w życiu dzieci i doceniam ich znaczenie.

Dziękuję Pani za ten komentarz. Jeśli coś jeszcze napiszę w niezbyt klarowny sposób, chętnie posłucham Pani opinii.

Zachęcam też Panią, jako świadomą mamę, do dzielenie się swoimi doświadczeniami z innymi mamami, które tego potrzebują. To może być dla nich bardzo wartościowe.

Pozdrawiam

sobota, 2 lutego 2013

Czy jesteście asertywni wobec dziecka?

Na koniec powrócę do sceny w markecie, którą opisałam w poście Manipulacje dziecka. Sukcesem jest już to, że Wasze dziecko nie urządza takich scen. Znaczy to, że proces wychowawczy w Waszym wydaniu nie zawierał błędów, o których pisałam w kolejnych postach. Dlatego chcę Was zapytać, jak postąpiłybyście w takiej sytuacji? Co poradziłybyście matce obserwując taką scenę, aby ją wesprzeć, pomóc jej w poradzeniu sobie z podobną sytuacją w przyszłości? Zapiszcie swoje propozycje.

Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że taka sytuacja jest już skutkiem długotrwałego procesu, kiedy rodzice ulegali presji i nie potrafili odmówić dziecku. Dziecko uczyło się wielokrotnie wygrywać z rodzicami tę „grę”: kto dłużej wytrzyma ono czy rodzice.. Dlatego potrafiło “do skutku” prosić o coś rodzica. Okazywało się, że przegrywali rodzice i ulegali zachciankom dziecka. W wydaniu dziecka ta gra nie jest świadomym działaniem, kiedy jest małe. Z wiekiem jednak coraz więcej dziecko rozumie i w końcu zaczyna świadomie tym „zarządzać”. Wie, co jest słabą stroną rodziców, i potrafi tę wiedzę z konsekwencją wykorzystywać. Kiedy poczuje swoją sprawczość, potrafi eskalować żądania i wymuszać na przykład coraz większe kwoty pieniędzy na własne przyjemności. Czasem zaczyna być agresywne, a nawet bić matkę, która mu odmawia. To bardzo smutne, że działanie matki z intencją miłości staje się wtedy jej przekleństwem… A na początku powody, dla których rodzice ulegali, były błahe. Raz mógł to być brak czasu, żeby z dzieckiem porozmawiać, innym razem dla „świętego spokoju”, po raz kolejny ulegali, bo dziecko bardzo chciało albo dlatego, że dziecko sąsiadów miało i tak dużo więcej zabawek niż Wasze, potem dostało szóstkę, potem kolejną szóstkę…

Każdy powód jest dobry, aby ulec, jeśli się nie ma świadomości skutków tego ulegania. Teraz już niestety nie macie wymówek drogie mamy i drodzy tatusiowie. Teraz trzeba poćwiczyć asertywne NIE: NIE kochanie, dzisiaj nie planowałam kupowania zabawek, albo: NIE Kasiu, nie mam pieniędzy na kolejną zabawkę, albo: Masz już tego typu klocki, więc NIE ma powodu kupować następnych takich samych, możesz wybrać zabawkę, która nauczy Cię czegoś innego itp.

Moja propozycja postępowania w markecie za tydzień…


piątek, 18 stycznia 2013

Chcieć to mieć?

Brak asertywności rodziców na wymuszanie przez dziecko kształtuje w nim chciwość. Potęguje przyjemne uczucie związane z posiadaniem, buduje przekonanie, że wystarczy, że to „coś” mu się na przykład podoba i będzie to mieć. Takie myślenie z czasem przekształca się w żądanie, gdyż jeśli do tej pory wszystkie jego prośby były spełniane bez sprzeciwu, nie ma powodu, aby było inaczej. Kiedy dziecko jest małe, chcemy dać mu wszystko, czego potrzebuje, bo traktujemy to jak zabawę, chcemy robić mu przyjemności, uważamy to za przejaw miłości rodzicielskiej lub element nawiązywania relacji z dzieckiem. Jednak z miłością nie ma to wiele wspólnego. Wręcz przeciwnie, kształtujemy nawyki, których ofiarą się stajemy się, bo musielibyśmy konsekwentnie realizować wszystkie zachcianki dziecka, a to jest niemożliwe. 

Drugim wyjściem jest w którymś momencie powiedzieć dziecku dosyć i narazić się na sprzeciw. W pierwszym wypadku wychowamy skoncentrowanego na sobie egoistę, roszczeniowego i bezwzględnego. W drugim, jeśli jako rodzic będziemy spełniać zachcianki dziecka, a w którymś momencie tego nie zrobimy (gdyż dojdzie do sytuacji, w której nie będziesz mogła czegoś spełnić, np. nie będzie cię po prostu na to stać, by spełnić jego wymagania), maluch zacznie się buntować i zmieni się w “niegrzeczne dziecko”. Po prostu będzie protestować. Będzie zdziwione, dlaczego teraz nie chcemy spełnić jego zachcianki, skoro do tej pory spełnialiśmy, Czy jest teraz gorsze, mniej je kochasz, czy teraz zrobiło coś źle? Ono tego nie rozumie, dlaczego kolejny raz nie robisz tego, co poprzednio. Dziecko nie rozumie, że teraz nie masz pieniędzy albo nie możesz… To dla niego stanie się niezrozumiałe i niespójne. Dlatego trzeba mu mówić wcześniej „NIE”, kiedy nie widzisz potrzeby zakupu kolejnej zabawki albo są inne powody, dla których tego nie chcesz… Dziecko musi stopniowo się uczyć tego, że nie wszystko, czego chce, możliwe jest do osiągnięcia. Wtedy uczy się też dokonywania wyboru, a to, co otrzyma, ma dla niego większą wartość. Zaczyna rozumieć, dlaczego coś otrzymuje, a dlaczego czegoś nie dostaje i uczy się akceptować taką sytuację.

Rodzice muszą uświadomić sobie, że problemy z dziećmi starszymi i dorosłymi zazwyczaj mają źródło w młodości. Kiedy rodzice ulegają zachciankom dzieci, często robią to nieświadomie, starają się kupić miłość dziecka oraz chcą zapewnić mu szczęście. To jednak źle pojęty model rodzicielstwa. Nie te dzieci są szczęśliwe, które mają dużo zabawek, ale te, którym rodzice poświęcają swój czas i uwagę.

środa, 9 stycznia 2013

Dziecko wymusza

Swój poprzedni wpis Dziecko płacze zakończyłam pytaniami: Skąd się bierze takie zachowanie dziecka? Co powoduje, że wymuszając dziecko jest niezwykle konsekwentne i potrafi płakać dopóty, dopóki nie osiągnie celu?

Prawda jest przykra. Otóż sami tego uczymy dziecko we wcześniejszych fazach wychowania. Po prostu konsekwentnie warunkujemy je na to, że gdy płacze, dostanie to, czego oczekuje. Skąd się ten mechanizm bierze? Ze wczesnych faz rozwoju, kiedy dziecko komunikuje się z nami głównie poprzez płacz, bo nie potrafi inaczej poinformować, że czegoś potrzebuje. Kiedy ma mokrą pieluchę albo jest głodne, jak nam o tym mówi? Płacze, prawda? Co się wtedy dzieje. Mama przychodzi i przytula (nagroda), karmi (nagroda), zmienia pieluchę (nagroda)... Powoli dziecko uczy się: Gdy płaczę,  przychodzi mama i jest lepiej. 

To bardzo pierwotny mechanizm i trudno nie reagować, kiedy dziecko płacze, skoro nie mówi, więc nie potrafi nam inaczej zakomunikować swoich potrzeb. Jednak możemy po pierwsze zbierać informacje wcześniej, zanim zacznie płakać, np. jest zaniepokojone, kręci się itd. Możemy karmić je o określonych porach, możemy sprawdzać, czy mam mokro, a nie czekać aż nam o tym zakomunikuje. Nie zawsze się to powiedzie, ale nie wytwarzamy wyraźnego nawyku: bodziec- potrzeba-płacz-reakcja-przyjście mamy-nagroda, czyli procesu prostego warunkowania. Jeśli taki związek nie powtarza się z precyzyjną regularnością, do warunkowania nie dojdzie, bo wymiana pieluchy, karmienie i inne potrzeby, będą realizowane również wtedy, gdy dziecko nie płacze. To samo robimy za smoczkiem. Dziecko płacze, dajemy smoka i dziecko się uspokaja. Kiedy się tego nauczy, to jak je oduczymy kojarzenia smoka ze snem lub spokojem? To jak je oduczymy zasypiania bez smoka? Może oczywiście dostać gryzaka, gdy je swędzą dziąsła, ale nie wtedy, kiedy płacze z jakiegoś powodu, a my je uciszamy, aby mieć spokój. To są prapoczątki, których mechanizm warto rozumieć. Dziecko zaczyna uczyć się roli płaczu i jego wpływu na mamę czy tatę. Gdy wymusza płaczem również w późniejszym wieku i rodzice ulegają jego presji, robią dziecku dużą krzywdę. Utwierdzają je w narcystycznym przekonaniu, że wszystko mu się należy i osiągnie to bez problemu – wystarczy poprosić, a jak nie zadziała, użyć tajnego narzędzia, jakim jest płacz. Oczywiście dziecko nie robi tego świadomie tylko intuicyjnie; zostało tego nauczone przez rodziców i korzysta z tej umiejętności.

Dlatego obserwuj takie zachowania dziecka. Bądź czujnym, uważnym rodzicem, kiedy twoje dziecko zaczyna wymuszać na tobie pewne zachowania. Nie bagatelizuj pierwszych sygnałów wymuszania, czyli „używania” płaczu, aby coś od ciebie uzyskać. Dwu- i trzylatki bardzo szybko opanowują sztukę wyrażania potrzeb. Tylko, trzeba rozróżniać potrzeby od tego, że niektóre z nich przypominają zwykłe zachcianki. Rodzic może usłyszeć: Daj mi to! wypowiedziane tonem bardziej rozkazującym, niż proszącym. Inne potrzeby pociecha może sygnalizować, zaczynając zdanie od Ja chcę..., Kup mi.... Jeśli uważasz, że takie zachowanie dziecka jest normalne, to oczywiście masz rację. Ale nie musisz na nie reagować wykonaniem polecenia, natychmiastową reakcją: Proszę bardzo. Trzeba wiedzieć, że wymuszanie przez dzieci nie mija samoistnie, z tego się nie wyrasta jak z negatywizmu. Przeciwnie, maluch nie zdaje sobie sprawy z tego, że to niewłaściwe zachowanie. Jednak kiedy matka reaguje pozytywnie dając mu to, czego chce, uczy się wymuszania i zaczyna utwierdzać się w słuszności swojego zachowania. W ten sposób początkowo małe narcystyczne żądania przekształcają się w dużo poważniejsze w skutkach zachowania wyuczone.

piątek, 14 grudnia 2012

Błędy przy zakupie prezentów dla dzieci

Zainspirowana wpisem na mamazone o błędach popełnianych przez dorosłych podczas kupowania prezentów dla dzieci postanowiłam je przytoczyć i miejscami rozwinąć komentarz. Jakie są więc te grzechy?

Pozwalamy dzieciom oglądać zbyt dużo programów telewizyjnych przed Świętami

Z badań marketingowych wynika, że dziecko jest najlepszą grupą docelową napędzającą sprzedaż. Rodzice pytają dzieci, co im kupić do ubrania, do jedzenie i oczywiście, jakie chcą zabawki. W okresie przedświątecznym, kiedy TV jest przesycona reklamami kierowanymi do dzieci, apetyty dotyczące zakupu zabawek nieprawdopodobnie rosną. Co z tego wynika? Nasze dzieci widząc coraz to nowe, atrakcyjne zabawki, o które mają poprosić Mikołaja, rozbudzają swoją wyobraźnię, a rodzice tracą krytycyzm, chcąc podążać za potrzebami dziecka. Co z tego wynika: w Wigilię, kiedy oglądamy kupione zabawki, okazuje się, że na żywo zabawki te wyglądają zdecydowanie mniej atrakcyjnie. Na przykład: nie w każdych warunkach można się nimi bawić, bo np. niby jeżdżą same, ale tylko po idealnie gładkiej powierzchni, albo są zrobione z bardzo nietrwałych materiałów, są mniej kolorowe…

Dlatego zakup zabawek, tak ważnych dla rozwoju dziecka, powinien odbywać się w sklepie. Wtedy możemy obejrzeć i wypróbować funkcjonalność zabawki, dopasować ją do poziomu wieku (nawet z lekkim wyprzedzeniem, aby stymulować jego rozwój…). Należy też zastanowić się, czy dziecko ma zabawkę podobnego typu, aby nie dublować tej samej funkcji edukacyjnej.

środa, 12 grudnia 2012

Dziecko płacze

Poprzedni wpis, w którym opisałam zachowanie dziecka wymuszającego w supermarkecie zakup zabawki, zakończyłam pytaniami: Skąd się bierze takie zachowanie dziecka? Co powoduje, że wymuszając dziecko jest niezwykle konsekwentne i potrafi tak długo płakać aż osiągnie cel?

Otóż, prawda jest przykra: sami tego uczymy dziecko we wcześniejszych fazach wychowania. Po prostu konsekwentnie warunkujemy je na to, że gdy płacze, to dostaje to, czego oczekuje.

Skąd się ten mechanizm bierze? We wczesnych fazach rozwoju dziecko komunikuje się z nami głównie poprzez płacz, bo nie potrafi inaczej informować nas, że czegoś potrzebuje. Kiedy ma mokrą pieluchę albo jest głodne, jak nam o tym mówi? Płacze, prawda? Co się wtedy dzieje. Mama przychodzi i przytula (nagroda), karmi (nagroda), zmienia pieluchę (nagroda). Powoli dziecko uczy się: Gdy płaczę, przychodzi mama i jest lepiej. To bardzo pierwotny mechanizm i trudno nie reagować, kiedy dziecko płacze. Jednak możemy: po pierwsze zbierać informacje wcześniej, zanim zacznie płakać, np. jest zaniepokojone, kręci się itp. Możemy karmić jej o określonych porach, możemy sprawdzać, czy ma sucho, a nie czekać, aż nam o tym zakomunikuje. 

Nie zawsze się to powiedzie, ale nie wytwarzamy wyraźnego łańcucha: bodziec – potrzeba – płacz – reakcja – przyjście mamy – nagroda, czyli procesu prostego warunkowania. Jeśli taki związek nie powtarza się z precyzyjną regularnością, do warunkowania nie dojdzie, bo wymiana pieluchy, karmienie i inne potrzeby będą realizowane również wtedy, kiedy dziecko nie płacze. To samo robimy za smoczkiem. Dziecko płacze, dajemy smoka i dziecko się uspokaja. Kiedy się tego nauczy, to jak je oduczymy kojarzenia smoka ze snem lub spokojem? To jak je oduczymy zasypiania bez smoka? Może oczywiście dostać gryzaka, gdy je swędzą dziąsła, żeby sobie trochę ulżyło w bólu, ale nie wtedy, kiedy płacze z jakiegoś powodu, a my je uciszamy, aby mieć spokój. To są prapoczątki, których mechanizm warto rozumieć. Dziecko zaczyna uczyć się roli płaczu i jego wpływu na mamę czy tatę. Gdy wymusza płaczem również w późniejszym wieku i rodzice ulegają jego presji, robią dziecku dużą krzywdę. Utwierdzają je w narcystycznym przekonaniu, że wszystko im się należy i osiągną to bez problemu – wystarczy poprosić, a jak nie zadziała, użyć tajnego narzędzia, jakim jest płacz. Oczywiście dziecko nie robi tego świadomie tylko intuicyjnie, zostało tego nauczone przez rodziców i korzysta z tej umiejętności.  

środa, 28 listopada 2012

Manipulacje dziecka

Przykład z życia wzięty, znany większości z autopsji, z dzieckiem i mamą w roli głównej rozgrywa się zwykle w markecie. Scena wygląda tak: dziecko leży na podłodze, płacze, krzyczy to mało powiedziane, drze się w niebogłosy i obwieszcza światu, że koniecznie chce tę właśnie zabawkę. Łzy płyną strumieniami, dziecko jest rozgrzane do czerwoności, a obok szaleje bezradna mama, która w kółko powtarza Krzysiu uspokój się, nie krzycz, nie rób cyrku, Krzysiu uspokój się, przestań, idziemy do domu i ciągnie leżące, wierzgające nogami dziecko, które zapiera się, eskaluje swój płacz z każdą sekundą i histeryczne zawodzi coraz bardziej zanosząc się od płaczu.

W pierwszej chwili nie wiadomo komu współczuć: dziecku, które ma "wyrodną matkę" czy mamie, która musi czuć się okropnie?

Co zwykle robi matka? Kupuje dla „świętego spokoju” zabawkę-zachciankę i dziecko natychmiast milknie, zacznie się bawić, a zły nastrój i histeria ustępują jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, albo szarpanina trwa dalej, mama nie wytrzymuje, daje klapsa, szamocze się z dzieckiem z bezradności, potem bierze je siłą na ręce i wynosi ze sklepu. Nie chce dłużej narażać się na oceniające oczy obserwatorów tego „cyrku”. Co to oznacza? Co mamy w konsekwencji? W pierwszym i w drugim przypadku przegrywa matka. Choć w drugim przypadku dziecko nie otrzymuje zabawki, jednak jest to jej porażka, gdyż nie wytrzymuje napięcia i bije dziecko, co jest objawem jej totalnej bezradności wobec jego zachowania. W pierwszym przypadku dziecko zaspokaja swą potrzebę, a matka ulega presji, czyli też okazuje się słabsza.

Każdy z nas był kiedyś świadkiem lub doświadczał sytuacji, w której dziecko coś wymuszało. Trzeba przyznać, że dzieci są znakomitymi uczniami i mają mnóstwo sposobów, aby osiągnąć swój cel. Najczęściej jest to, sprawdzony w wielu sytuacjach płacz, krzyk, tupanie albo obrażanie się. Najczęściej dochodzi do takich zachowań w miejscu publicznym, jak w przykładzie z marketem, i wtedy rodzice są narażeni na ocenę innych osób, co jest dla nich mało komfortowe. Zdarza się to również w domu. Jednak bez względu na miejsce skuteczność takich zachowań jest zadziwiająca. Gdy dziecko wymusza płaczem, rodzice stają się bezsilni wobec konsekwencji dzieci w dążeniu do celu. Nie chcą, aby dziecko płakało, więc ulegają tej presji.

Skąd się bierze takie zachowanie dziecka? Co powoduje, że wymuszając dziecko jest niezwykle konsekwentne i potrafi tak długo płakać aż osiągnie cel?
CDN :-)