Jakiś czas temu obiecałam przedstawić proponowaną przeze mnie reakcję na histerię dziecka w supermarkecie. Miało to być za tydzień, ale ponieważ wpis Dziecko wymusza wywołał dyskusję, to ten nieco się opóźnił. Przepraszam.
Ja poradziłabym mamie, aby spokojnie poczekała, aż dziecko się wypłacze leżąc
na podłodze marketu. Stałabym w takiej odległości od dziecka, żeby mnie
widziało. Nie chciałabym zniknąć mu z oczu, gdyż to mogłoby wzbudzić w nim lęk. Niektóre mamy chcąc ukarać dziecko, że robi taką scenę i kompromituje ją
jako matkę, zostawiają je i znikają. Dziecko przerażone szuka mamy i
zapomina z jakiego powodu płakało. To nie modyfikuje jednak jego strategii
procesu wymuszania, tylko przekierowuje uwagę dziecka na inny obszar – lęk. Przy
następnych zakupach zrobi to samo, czyli będzie starało się wymusić kolejną
zabawkę. Mama karząc dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak naprawdę
karze siebie, gdyż dziecko nie rozumie związku „pozostawienia go z wymuszaniem”
tylko z płaczem. Kiedy zaś bierze je na ręce wierzgające nogami, to uczy
je, że jak płacze dostaje nagrodę w postaci wzięcia na ręce.
Powracając do reakcji mamy możemy zapytać, co to znaczy: mama stoi spokojnie.
To znaczy bez krzyku, bez uśmiechania się do dziecka, bez komentarzy w jego
stronę, jakie jest niegrzeczne. Chodzi o neutralną postawę, która nie jest ani oceniająca, ani krytykująca, ani zawstydzająca (Taki duży i płacze, mazgaj…),
ani też nagradzająca, np. uśmiech czy przytulenie, bo dziecko płacze. Wymaga to
wytrzymania wzroku wszystkich osób, które patrzą i oceniają zarówno mamę, jak i dziecko. Trudno, naważyłyśmy sobie piwa, teraz trzeba je wypić. Nie jest to
oczywiście kara dla mam, czy forma zapłaty za błędy, tylko jedyne możliwe
zachowanie, którego celem jest wygaszenie zachowania dziecka. Dziecko musi być
pewne, że pod żadnym pozorem mu nie ulegniemy, gdyby nawet płakało do wieczora.
To może być bardzo trudne dla mamy, gdyż ten czas oczekiwania, aż dziecko
przestanie płakać, może się dłużyć w nieskończoność. Kiedy wreszcie przestanie
płakać i uspokoi się, trzeba do niego podejść, zapytać, czy możemy już iść i
spokojnie odejść, jak gdyby nic się wydarzyło. Nie wolno brać dziecka na ręce
(to działa jak nagroda), przytulać, pocieszać, praktycznie im mniej reakcji tym
lepiej. Celem jest wygaszenie, jak mówiłam skojarzenia: wymuszenie-płacz bez
nagrody w postaci zakupu zabawki. Nie wolno też wracać do tego w domu z
wymówkami, jak to dziecko się niegrzecznie zachowało. Po prostu nie ma ocen, krytyki, wpędzania dziecka w poczucie winy. KIEDY EMOCJE OPADNĄ u rodzica i u dziecka można je zapytać: co się stało, że tak bardzo zależało mu na tej zabawce? Czym ta zabawka wyróżnia się w stosunku do tych, które już ma, dlaczego jest dla dziecka ważna... Jeśli dziecko samo zapyta o sprawę sceny z marketu, można odpowiedzieć zgodnie z
prawdą, dlaczego nie dostało zabawki, np: Chcę rozmawiać z tobą o zakupie zabawki i sama decydować czy ją kupię. Jeśli płaczem chcesz mnie zmusić do zakupu, to nie kupię Ci zabawki. Taką strategią i konsekwencją trzeba będzie się wykazać
tyle razy, ile razy dziecko będzie robiło taką scenę. Kiedy jego „gra”
przestanie być skuteczna, przestanie w nią grać. Może to jednak potrwać dopóty, dopóki będzie działać bodziec: sklep-zabawka, reakcja rodziców-nagroda: kupienie zabawki.
Omówiłam temat wymuszania i różnych zachowań, kiedy dziecko coś stara się
uzyskać wywierając presję na rodziców. Przykład z marketem jest bardzo skrajnym
zachowaniem i warto wcześniej wykrywać symptomu wymuszania, aby wygaszać ten
rodzaj reakcji u dzieci. Już wiecie drodzy rodzice, że asertywna postawa jest tu
koniecznym narzędziem radzenia sobie w takiej sytuacji.
Zapraszam do poznania naszej oferty warsztatów dla rodziców.
